|
Relacja z Dnia Przedsiębiorczości
z dnia 10 marca 2005 r. Sławomir Tolek Grzyb uczeń klasy 2 Ti
Zawód: RATOWNIK MEDYCZNY
miejsce pracy: Ambulans wyposażony w aparaturę, sprzęt medyczny, leki i środki opatrunkowe zgodnie z obowiązującymi standardami
Dzień Przedsiębiorczości Anno Domini 2005 jest drugą edycją całej tej imprezy w Polsce. W tym roku do grona osób biorących udział w Dniu Przedsiębiorczości z ubiegłego roku przystąpiło prawie trzy razy tyle osób co poprzednio. Dzień Przedsiębiorczości z roku na rok może zacznie cieszyć się ogromnym zainteresowaniem wśród uczącej się młodzieży nie tylko w Polsce, ale i na świecie.
Dzień Przedsiębiorczości jest inicjatywą Młodzieżowej Fundacji Przedsiębiorczości (Junior Achievement Foundation). Fundacja ta od kilku lat działa nie tyko w Polsce, ale również i na całym świecie zrzeszając w sobie tysiące młodych ludzi. Co roku na świecie powstają nowe siedziby fundacji, nawet w państwach trzeciego świata.
Ten dzień to wspaniałe wydarzenie, które przekroczyło dalece wcześniejsze oczekiwania organizatorów. Inicjatywa była bardzo potrzebna, była strzałem w dziesiątkę i mam nadzieję, że będzie kontynuowana w następnych latach.
Dzień Przedsiębiorczości zaczął cieszyć się ogromnym prestiżem i zaufaniem wśród pracodawców instytucji i firm.
W Polsce z Młodzieżową Fundacją Przedsiębiorczości współpracują takie instytucje jak: Kancelaria Prezydenta RP – Aleksandra Kwaśniewskiego, Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych oraz Business Centre Club (BCC).
Patronatami medialnymi fundacji działającej w Polsce są: „Rzeczpospolita”, program pierwszy „Telewizji Polskiej”, „Polskie Radio BIS” oraz „Cogito”. Sponsorami są BGŻ S.A oraz BiSE (Bank inicjatyw Społeczno – Ekonomicznych).
Dokładnie tak jak w ubiegłym roku postanowiłem zająć się zawodem ratownika medycznego w Radomskiej Stacji Pogotowia Ratunkowego.
W tym roku głównym moim celem było bliższe zapoznanie się z uprawianym przeze mnie w przyszłości zawodem, zdobycie jak największej wiedzy na temat medycyny i anatomii oraz dokładniejsze poznanie personelu medycznego w celu zyskania znajomości, które w obecnych czasach są niezwykle ważne w perspektywie budowania kariery zawodowej oraz uzyskania zatrudnienia.
W tym roku udało nam się także sprowadzić Telewizję Polską, Telewizję „Dami” oraz radio „Rekord”. Przeprowadzili z nami reportaż na ten temat, czyli Dnia Przedsiębiorczości. Tu właśnie chciałbym podziękować mojemu szkolnemu doradcy zawodowemu - Panu Tomaszowi Magnowskiemu, któremu zawdzięczam sprowadzenie mediów.
W tegorocznej edycji udało mi się także namówić Bartosza Rutkowskiego - przyjaciela z klasy i ze Szkolnego Klubu Aktywizacji Zawodowej (SKAZA) do uczestnictwa razem ze mną w Dniu Przedsiębiorczości także w zawodzie ratownika medycznego. Był niesamowicie zadowolony. Brał czynny udział w akcjach ratunkowych wraz ze mną.
W tegorocznej edycji Dnia Przedsiębiorczości miałem także jeszcze dwie inne propozycje, z których nie skorzystałem. Dotyczyły one także anatomii człowieka.
Pierwszą propozycją było przyjęcie stanowiska medyka sądowego w szpitalnym prosektorium przy Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Radomiu na ul. Aleksandrowicza 5 na Józefowie. Główny temat: Medycyna sądowa. Przedmiotem medycyny sądowej są zagadnienia życia i śmierci regulowane przez prawo i rozpatrywane przez wymiar sprawiedliwości. wymagają one wiązania teorii z praktyką, korzystania z nowych badań i technik z różnych dziedzin medycyny . Zakres medycyny sądowej dyktuje życie, dlatego ulega ona ciągłemu poszerzaniu, np. o medycynę wypadkową, drogową, ubezpieczeniową, zagadnienia z dziedzin etyki itp. Zbytnio tematyka śmierci mnie nie interesuje, a po za tym żartobliwie mówiąc – zanudziłbym się tam na śmierć (he he). Chociaż posiadana przeze mnie wiedza na temat też jest spora.
Druga oferta dotyczyła posady sanitariusza, także w szpitalu na Józefowie, ale na Oddziale Intensywnej Opieki Medycznej (O.I.O.M).
Oddział ten wyposażony jest w specjalną aparaturę umożliwiającą śledzenie czynności pracy serca i innych czynności życiowych organizmu oraz pozwala na szybkie zastosowanie odpowiedniego leczenia. Wprowadzenie właśnie tego oddziału do naszych szpitali radomskich znacznie poprawiło rokowanie w dziedzinie zawału serca. Śmiertelność szpitalna spowodowana zawałem przy stosowaniu nowoczesnych metod leczenia nie przekracza na ogół 10%, przy czym większość tych zgonów występuje w ostrym okresie tej choroby.
Tak jak i w ubiegłym roku, tak i w tym podjąłem się pracy na dyżurze dziennym. Przypomnijmy, że obejmował on godziny od 7:00 – 19:00.
Ogólnie byłem strasznie podekscytowany tym, że znów mogę przez jeden cały dzień „współpracować” z tak wykwalifikowaną kadrą sanitariuszy, ratowników i lekarzy. Znów przez pewien czas mogłem choć przez trochę poczuć się tak jak bym był jednym z nich. Cieszyło mnie także to, iż wyjeżdżając w teren z zespołem karetki ludzie zwracali na nas szczególną uwagę.
Dokładnie jak w kwietniu tamtego roku moim opiekunem był znów Pan Krzysio Tomala. Naprawdę szczerze mówiąc jestem pełen podziwu dla tego człowieka. Zazdroszczę mu wiedzy, którą Pan Krzysztof niewątpliwie posiada ogromną. Według mnie znać takiego człowieka jak on to dla mnie ogromny zaszczyt. Przebywanie w jego towarzystwie to sama przyjemność.
Wybierając się w przyszłości na studia licencjackie mam się na kim wzorować. Z takim człowiekiem można porozkminiać na każdy temat. Niezależnie od pory dnia i roku. To właśnie dzięki niemu wiedzę z anatomii pochłaniam niezwykle szybko i to w dodatku z ogromnymi efektami. O anatomii rozmawialiśmy przeważnie podczas wyjazdów do pacjentów.
No dobrze przestańmy już mu tyle słodzić bo się jeszcze zaczerwieni i co..!, przejdźmy do sedna sprawy. Zacznijmy od początku – od pierwszego wyjazdu z dnia 10 marca 2005. Myślę, że ten dzień zostanie w mojej pamięci przez długi, bardzo długi okres czasu. Będę miał co wnuczkom opowiadać! (he he).
Zacząłem z zespołem „R4„ do wyjazdu na ulicę Szarą. Pacjent w wieku 70 lat skarżył się na bóle w jamie brzusznej w okolicach żołądka. Na dodatek chorował na tarczycę, która w pewnym sensie mogła być powodem tych dolegliwości. Przy tym także występowały u niego silne duszności.
Po zmierzeniu ciśnienia i zbadania pacjenta okazało się, że wszystko jest w porządku i nie ma potrzeby zabierać pacjenta do szpitala w celu przeprowadzenia szczególnych badań. Bóle, na które skarżył się pacjent były bólami spowodowanymi przez napinanie się mięśni podczas gdy chory kasłał. Nasza pomoc dobiegła końca. Z zespołem karetki „R4” udaliśmy się w kierunku bazy.
Większość naszych wyjazdów dotyczyła właśnie takich problemów. Zwykle kończyło się to na podaniu pacjentowi dożylnie pyralginum. Pyralginum jest niestereoidowym lekiem przeciwzapalnym z grupy pochodnych pirazolonu o działaniu przeciwbólowym, przeciwgorączkowym i przeciwzapalnym. Działa również słabo rozkurczowo na mięśnie gładkie, uspakajająco i przeciwwysiękowo. Mechanizm jego działania polega na hamowaniu aktywności enzymu – cyklooksygenazy w ośrodkowym układzie nerwowym.
Jeśli bym opisywał każdy przypadek z kolei, to myślę, że zajęło by mi to „ruski rok”.
Żeby opowiadanie miało smaczek w opowiadaniu tym ukażę tylko najważniejsze i najciekawsze przypadki. Mogę troszkę zdradzić, że najpoważniejszy i najostrzejszy przypadek trafił się nam dopiero pod koniec dyżuru. Dokładnie tak jak w ubiegłym roku. Ale zostawmy to na koniec.
W tej edycji Dnia Przedsiębiorczości również brałem czynny udział w akcjach ratunkowych. Chciałbym jednak powiedzieć, że w tym roku dzięki studiowaniu przeze mnie medycyny i anatomii człowieka przez rok czasu, wszystko to miało jakiś sens. Wreszcie mogłem połączyć teorię z praktyką. W większości przypadków wiedziałem co pacjentowi dolega i w zaistniałym przypadku jakiego leku użyć i do czego właśnie ten lek służy.
Muszę się przyznać, że moja wiedza, którą wykorzystywałem podczas brania udziału w akcjach ratunkowych sama mnie zaskakiwała, a przede wszystkim personel medyczny, który twierdził, iż moja wiedza jest niewątpliwie w pewnym procencie lepsza od niektórych praktykantów, którzy właśnie odbywali dyżur razem z nami. Do niektórych przypadków właśnie to z nimi wyjeżdżałem w teren i to ja błyskałem wiedzą. Nie wiedziałem, że przez nie cały rok czasu można było nabyć tyle wiedzy. Może tylko dlatego stało się to łatwym zadaniem, iż interesuję się właśnie anatomią i medycyną odkąd tylko pamiętam, w szczególności, że ratownictwo medyczne jest moim powołaniem. Może dzięki ambicji, ogromnym chęciom i predyspozycją do wykonywanego zawodu ukończenie studiów będzie dla mnie lekkim wysiłkiem.
Tak jak powiedział prof. dr Zbigniew Religa, że: „młody człowiek, który ma tak ogromne perspektywy i zamiłowanie do medycyny to będzie z niego dobry lekarz”. No cóż, oby wszystko poszło po mojej myśli.
Jak dobrze pamiętam, to podczas udzielania pomocy pacjentowi z ulicy Szarej dostaliśmy kolejne wezwanie tym razem do pacjentki, która mieszkała kilka ulic dalej. Była godzina 9:01. Pacjentka w wieku średnim wstając rano do pracy poczuła silny, promieniujący ból pleców, który koncentrował się głównie w dolnej części pleców. Ból był tak silny, że pacjentka nie mogła się ruszyć z łóżka nawet na centymetr. Po pogotowie zadzwoniła jej córka. U pacjentki została postawiona diagnoza. Lekarz stwierdził, że był to nerwowy napad bólu międzyżebrowego tzw. nerwoból, który występuje częściej u kobiet niż u mężczyzn i na ogół objawia się bez przyczyny i dalszych powikłań. Lekarz wraz z sanitariuszem podali dożylnie „Pyralginum”. Bezskutecznie – ból był silniejszy od leku. Po zmierzeniu ciśnienia kobiecie została podana kolejna porcja leku. Tym razem był to lek o nazwie „Ketonal”. Został podany domięśniowo. I wydawało się, że był skuteczny. Ból powoli jakby „usypiał” – powiedziała pacjentka.
Po przyjeździe do bazy w sekretariacie Radomskiej Stacji Pogotowia Ratunkowego czekała już na nas „Telewizja Polska”. Wraz z Panem Krzysiem i Bartkiem udzieliliśmy wywiadu. Dałem z siebie tyle ile się da. Myślę, ze reportaż był ciekawy i się niewątpliwie się udał ponieważ w momencie gdy był on kręcony nasz zespół
|